Trening Wybuchowca – prawopółkulowy introwertyk

Trening Wybuchowca – prawopółkulowy introwertyk

            Nieśmiały, cichy, drżący, unikający presji i chowający się w sobie. Aby odnieść sukces musisz z nim postępować powoli. Na początku poczekać, aż wyjdzie ze swojej skorupy i zacznie Ci ufać. Dopiero wtedy zaoferuje o wiele więcej … Więc czekaj – czekaj – czekaj – CZEKAJ !!! Tak o tym typie konia wypowiadają się twórcy naszego podziału osobowości, Pat i Linda Parelli. Dotarliśmy do ostatniego z omawianych charakterów i jak to często bywa, jednego z najtrudniejszych w codziennych treningach – Prawopółkulowego Introwertyka.

           

Emocjonalny, delikatny, nieufny, subtelny, nieśmiały, spięty, to tylko kilka z wielu słów jakimi możemy opisać te wyjątkowe konie. Wielka wrażliwość zamknięta w introwertycznym pancerzu. Ogromne emocje zatrzymywane w ciele, często do granic wytrzymałości, po przekroczeniu których następuje, najczęściej niezrozumiały przez człowieka, wybuch. I pojawiają się kolejne słowa: nieprzewidywalny, szalony, niebezpieczny! W jednej sekundzie z konia, wydawałoby się spokojnego i powolnego, zmienia się w trudne do opanowania, panikujące stworzenie. Jednak wprawne i doświadczone oko dobrego jeźdźca potrafi rozpoznać sygnały wysyłane przez tego nad wyraz delikatnego konia. Chwilowe znieruchomienie, zastygnięcie, minimalne drżenie mięśni, mimowolne tiki górnej wargi, głośniejsze wypuszczenie powietrza czy brak mrugania, oto tylko kilka z sygnałów, jakimi Wybuchowiec daje nam do zrozumienia, że stawiane przed nim zadanie, może przekroczyć jego możliwości panowania nam emocjami. Ten typ konia posiada jedną z cech, która wydaje się dla wielu osób zupełnie sprzeczna z końską naturą. Zastyga, lub inaczej mówiąc „zamarza” ze strachu. Jego pierwszą reakcją nie jest ucieczka, a spłoszenia są często tak minimalne, że objawiają się jedynie jednorazowym drżeniem całego ciała, niewielki krokiem w bok lub „przykucnięciem”. Takie reakcje dla początkujących jeźdźców mogą stwarzać wrażenie, że mają przed sobą konia pewnego siebie, opanowanego, którego wystarczy pchnąć do przodu, aby przeszedł przez swoje „strachy”. Nic bardziej mylnego! Ponaglanie naszego Wybuchowca i  przepychanie go przez progi strachu, jest najgorszym rozwiązaniem, powodującym najczęściej niekontrolowane i niebezpieczne dla człowieka uwolnienie emocji.

            Jak więc, już w pierwszym momencie, odróżnić go od Introwertyka Lewopółkulowego, którego poznaliśmy we wcześniejszym artykule? Dzięki jego lekkości reakcji na sygnały! Prawopółkulowe konie są bardzo lekkie, odpowiadają najczęściej na pierwsze fazy i nie napierają tak wyraźnie na nacisk. Jeżeli mamy przed sobą konia, który niewiele się porusza, co świadczy o introwertyzmie, ale równocześnie reaguje na delikatne sygnały, jest lekki i wrażliwy na dotyk, to możemy być prawie pewni, że stoi przed nami Prawopółkulowy Introwertyk. Koń, który ma bardzo mało pewności siebie, brakuje mu zaufania do człowieka, i który cały czas podczas pracy oczekuje, że będziemy dla niego po prostu uprzejmi.

Praca na linie

           W przypadku tego typu konia o wiele ważniejszy jest sposób pracy, niż dobranie konkretnych ćwiczeń. Ponieważ naszym głównym celem jest budowanie jego pewności siebie, zaufania do nas i naszych sygnałów, cała praca z ziemi będzie oparta głównie o elementy wyciszające emocje i odczulające, czyli: koła, wielokrotne powtórzenia, niskie chody i małe oczekiwania. Praca na linach daje możliwość fizycznego połączenia, dzięki któremu możemy koniowi zapewnić bezpieczeństwo i powoli budować jego zaufanie. Musimy jednak pamiętać, aby nie wymuszać na koniu pracy na zbyt małych odległościach w sytuacji, kiedy nie czuje się przy nas jeszcze dość komfortowo. Zasada czekania i bardzo powolnego zwiększania wymagań, jest w przypadku tego typu osobowości, nie do przecenienia. Zarówno na linie jak i w innych płaszczyznach pracy stosujemy najczęściej jedynie delikatne fazy (pierwszą i drugą), a przechodzenie pomiędzy fazami jest o wiele dłuższe i spokojniejsze niż w przypadku innych charakterów. Przy Wybuchowcu nie powinniśmy stosować wyższych faz, ponieważ ich brak reakcji na wcześniejsze fazy nie jest spowodowany lekceważeniem sygnałów, a jedynie blokującym ruch strachem. Koń doskonale wie o co go prosimy, nie może jednak zareagować z powodu wewnętrznej blokady i zastygania w efekcie odbieranej presji. Przestawione poniżej ćwiczenia na linie odnoszą się do naszych pierwszych spotkać z danym koniem i zupełnych początków treningów. Na dalszych etapach możemy wykorzystywać wszystkie ćwiczenia z poprzednich artykułów o różnych osobowościach. Musimy jedynie pamiętać, aby pracować zgodnie z potrzebami prawopółkulowego introwertyka.

ćwiczenie 1 – Odczulanie

            Odczulanie nie jest konkretnym ćwiczeniem, a raczej zbiorem reguł, według których pracujemy nad przyzwyczajaniem konia do rzeczy lub sytuacji, których się obawia. Dwie podstawowe zasady wykorzystywane podczas odczulania to: przybliżanie – oddalanie i rytmiczny ruch. Ponieważ prawopółkulowe introwertyki są końmi, które często mają problem z akceptacją dotyku, szczególnie zapinaniem popręgu, co jest dla nich bardzo klaustrofobicznym elementem, przyjrzymy się odczulaniu na dotyk ręki w tym miejscu. Oczywiście zasady te wykorzystujemy również, podczas oswajania konia z dotykiem w dowolnym miejscu na ciele. Habituację rozpoczynamy w lekkim oddaleniu od obszaru, który chcemy odczulić. Kładziemy dłoń na łopatce konia i stopniowo, zachowując rytmiczne, najlepiej okrągłe ruchy przybliżamy się do miejsca popręgu. Jeżeli udało nam się trochę zbliżyć, to nie przesuwamy się dalej, ale oddalamy się rytmicznie zataczanymi kółkami na łopatkę. Powtarzając wielokrotnie cały czas tą samą czynność, przybliżanie i oddalanie, wykonywane w rytmiczny sposób, próbujemy posuwać się, przy każdym zbliżaniu, odrobinę dalej. U jednego konia będą to centymetry, a u innego milimetry. Musimy to uszanować! Dzięki tej technice koń cały czas wie gdzie znajduje się nasza ręka i co za chwilę będzie robiła. Zapewnia mu to spokój, pewność siebie i buduje zaufanie do naszych sygnałów i pomocy. Nie zapominajmy o chwilach odpoczynku. W sytuacji, kiedy dotyk nie jest dla konia jeszcze niczym miłym i oczekiwanym, musimy dać mu chwilę wytchnienia od niego i zabrać presję, którą na tym etapie kontakt fizyczny wywiera. 

ćwiczenie 2 – Koła o różnej wielkości

          Mając na uwadze ciągłą potrzebę budowania zaufania do człowieka i pewności siebie konia, podczas pracy na kołach staramy się stawiać przed nim początkowo niewielkie wymagania. Pracujemy na zasadzie prowadzenia na odległości, nie zmuszając konia do przebywania zbyt blisko nas jeżeli nie ma jeszcze na to ochoty. Stopniowo zmniejszamy odległość poprzez stopniowe wybieranie liny (podobnie jak w spirali), jednak nie pozostawiamy go na takim skróceniu więcej niż kilka kroków. Zmniejszanie odległości pomiędzy nami i koniem odbywa się również na zasadzie naprzemiennego przybliżania i oddalania. Jeżeli widzimy, że koń idzie już blisko nas i czuje się z tym swobodne, możemy zacząć głaskać go po całym ciele podczas ruchu. Budujemy dzięki temu jego pewność siebie i zaufanie do dotyku podczas podążania naprzód, co będzie doskonałym przełożeniem na prace w siodle. Pamiętajmy, że ten typ konia reaguje na presję blokadą ruchu, więc każda sytuacja, która uczy go radzenia sobie z presją bez zastygania, jest idealnym przygotowaniem do jazdy. W początkach pracy warto również pamiętać, aby zbytnio nie skupiać wzroku na koniu. W sytuacji kiedy jest on niepewny, nasz wzrok może być zbyt dużą presją, dlatego dobrze jest patrzeć obok konia i stopniowo przenosić spojrzenie bezpośrednio na niego (przybliżanie – oddalanie).

Praca na wolności

          Jeżeli udało nam się już stworzyć podwaliny prawidłowej relacji, koń na linie pracuje spokojnie, nie obawia się naszych sygnałów i z zaufaniem akceptuje presję podczas ćwiczeń, możemy przejść do pracy na wolności. Wybieramy do tego najlepiej małe lonżowniki. O ile podczas początków treningów na linie koń obawiał się często naszej obecności, to w przypadku, kiedy nasza relacja jest już dużo lepsza, ten sam koń zaczyna w nas szukać oparcia i stara się być coraz bliżej nas. Będzie to widoczne szczególnie podczas pracy na wolności, gdzie dystans pomiędzy nami będzie początkowo naprawdę niewielki. Jest to etap, kiedy nasz Wybuchowiec odnajduje, w nas i przy nas, spokój i bezpieczeństwo, a my musimy teraz nauczyć go pracować na większych odległościach bez utraty tego poczucia komfortu i pewności siebie.

            Najważniejsze zasady to nie stawianie zbyt dużych wymagań i pomaganie koniowi w sytuacji, kiedy zaczyna się gubić. Oto kilka przykładów. Odsyłamy konia na koło w stępie, jednak on cały czas mocno się do nas klei. W przypadku tego typu osobowości nie jest to spowodowane  dominacyjnym przesuwaniem nas, a jedynie potrzebą bycia blisko innych członków stada. W takiej sytuacji nie możemy wyrzucać go ostro z naszej przestrzeni, tylko spokojnie poprosić o delikatne odsunięcie i kontynuowanie ćwiczenia. Czasami takie korekty musimy początkowo robić co 2-3 kroki, Koń jednak szybko nabiera pewności siebie w pracy na wolności i zaczyna sam śmielej poruszać się po lonżowniku.

            

Może się również zdarzyć odwrotna sytuacja. Odsyłamy konia na koło, a on od razu traci pewność siebie i przechodzi do szybszego chodu. W przypadku tych introwertyków jest to dla nas sygnał, że koń nie zapanował sam nad emocjami i musimy mu trochę na początku pomóc. Najlepiej w takiej sytuacji zatrzymać go poprzez odangażowanie zadu, pozwolić podejść blisko nas, pogłaskać upewniając, że wszystko jest dobrze i jeszcze raz spokojnie odesłać na koło. Zazwyczaj po kilku powtórzeniach koń nabiera pewności siebie i spokojnie utrzymuje zadany chód i ruch po kole.

            Na dalszych etapach treningów dajemy koniowi szansę samodzielnego opanowania emocji. W sytuacji kiedy trochę się pogubi, nie ingerujemy od razu, tylko stoimy spokojnie na środku lonżownika (robiąc np. Okrążanie, czyli nie obracamy się razem z koniem). Koń początkowo zaczyna biec coraz szybciej, jednak w sytuacji, kiedy zauważa, że nic strasznego się jednak nie dzieje, najczęściej po kilku, kilkunastu okrążeniach, sam się uspokaja. Jest to dla niego szansa trenowania własnej samokontroli, bez jakiejkolwiek pomocy człowieka. Buduje to w wyraźny sposób jego pewność siebie. Naszą rolą jest kontrolowanie ogólnej sytuacji i ocena czy koń nie zrobi sobie w tym ćwiczeniu krzywdy. Jeżeli widzimy, że nie jest w stanie sam nad sobą zapanować, ruch jest o wiele za szybki i emocje podnoszą się do niebezpiecznego poziomu, musimy przerwać bieganie poprzez odangażowanie i pomóc w ten sposób koniowi zatrzymać nogi i umysł. Nie zawsze jednak w takiej sytuacji koń reaguje na sugestię odangażowania. Możemy wtedy wykorzystać zmiany kierunku na wolności, czyli poprzez nasze wycofanie wejść koniowi w ścieżkę ruchu, co wyhamuje ucieczkę. Czasami takie zmiany musimy powtarzać wielokrotnie, aż koń zacznie je wykonywać spokojnie, nawiąże z nami kontakt i będzie chciał się przyłączyć, zamiast biec przed siebie pod wpływem strachu. Naszą rolą jest ocena w jakim stanie umysłu jest nasz koń, czy w dany momencie będzie w stanie sam nad sobą zapanować, oraz jak dużo samokontroli możemy od niego oczekiwać.

Jazda w stylu wolnym

          Jazda w stylu wolnym jest dużym wyzwaniem dla tego konia. Ponoszenie odpowiedzialności za samodzielne utrzymanie chodu, kierunku i jeszcze pozostanie spokojnym jest często zbyt dużym obciążeniem dla Wybuchowca. To koń, który woli prowadzenie „za rękę” i o wiele lepiej czuje się podczas jazdy w ustawieniu i na stałym połączeniu z ręką jeźdźca. Podczas jazdy w stylu wolnym nie możemy zbyt szybko dawać mu zupełnie długich wodzy. Lepiej jeździć na wodzach skróconych lub nawet na lekkim połączeniu. Koń czuje się wtedy dużo pewniej, sygnały są precyzyjniejsze i część odpowiedzialności przejmuje jeździec. Samodzielności uczymy go bardzo powoli.

 

ćwiczenie 3 – Przejścia na kole

          Początkowo pracujemy dużo w stępie do momentu, aż koń zaufa sygnałom z siodła, nabierze pewności siebie i zacznie się rozluźniać. Baza w stępie powinna być naprawdę dobrze opanowana zanim poprosimy o kłus, którego i tak w początkowym etapach, robimy dosłownie kilka kroków po czym znowu przechodzimy do stępa. Pół koła kłusem przeplatane pełnym kołem w stępie zapobiegnie utracie pewności siebie konia. Jeżeli koń samodzielnie przechodzi do wyższego chodu to znaczy że jest pod wpływem emocji i musimy pomóc mu się rozluźnić poprzez poproszenie o przejście do stępa. Nie prosimy o zakłusowanie konia, który idzie nerwowym stępem. Koła powinny być małe lub średnie. Praca na dużych kołach jest wyzwaniem i przechodzimy do niej dopiero na późniejszym etapie. Podczas całego treningu najważniejsze jest zaufanie konia do naszych sygnałów i zachowanie spokoju. Stopniowe oddania wodzy, pozwalanie koniowi na wyciągnięcie szyi, po prostu bycie z nim jest naszym priorytetem. Czasami samo posiedzenie w siodle przez kilka minut i poczekanie, aż koń rozluźni się psychicznie jest najlepszą rzeczą jaką możemy dla niego zrobić.

ćwiczenie 4 – Obroty na kwadracie

        Wrażliwość i delikatność PPI (prawopółkulowych introwertyków) jest często przyczyną strachu  przed dotykiem łydki. Brak akceptacji kontaktu z łydką skutkuje ucieczką od niej i niepotrzebnym wzrostem emocji. Dlatego tak ważne jest przygotowanie konia do dotyku z ziemi, a równocześnie wykorzystanie ćwiczeń, które w spokojny sposób pomogą koniowi zaakceptować nasze pomoce. Jednym z takich ćwiczeń jest jazda stępem po kwadracie i wykonywanie, w każdym z narożników, zmiany kierunku poprzez przesunięcie przodu lub zadu. Celowo nie mówimy o ujeżdżeniowych zwrotach na przodzie lub zadzie, ponieważ są one wykonywanie z dużą precyzją i kontrolą ustawienia konia. Tutaj mówimy o stylu wolnym i dużej swobodzie ruchu konia, dlatego też nie oczekujemy precyzji a jedynie, szczególnie w przypadku PPI, spokojnej reakcji na łydkę. Początkowo wykonujemy zmianę w ten sam sposób albo przez przód albo przez zad, aby nie było zbyt dużo róznorodności w ćwiczeniu, co może denerwować konia. Później możemy sposób zmiany kierunku zmieniać, przeplatać ze sobą przesunięcia przodu i zadu, robić pełne obroty w narożnikach oraz dokładać pracę w kłusie z przejściami na liniach prostych, a nawet przesunięcia zadu w kłusie.

Jazda w ustawieniu

          Praca w ustawieniu jest bardzo lubiana przez tego konia,  pod warunkiem, że ma dobrą relację z jeźdźcem, który nie powoduje swoimi pomocami poczucia klaustrofobii, ograniczenia i dużej presji. Nie możemy być zbyt krytyczni, stosujemy delikatne i powolne sygnały, staramy się być bardzo uprzejmi i cały czas pamiętamy o budowaniu pewności siebie konia i jego zaufania do naszych pomocy. To koń idealny do pracy ujeżdżeniowej. Treningi na kołach, powtarzalne schematy, ograniczone place, subtelne i precyzyjne sygnały podczas pracy na kontakcie to elementy, które pomagają mu pozostać spokojnym i skupionym na człowieku. Ten koń szuka ciągłego wsparcia od swojego lidera, oczekuje pomocy i nie porzucania go w trudnych elementach. To wielka trudność dla jeźdźca znaleźć równowagę pomiędzy pomaganiem a usamodzielnianiem konia.

ćwiczenie 5 – Koła w kole

           Jak każde poprzednie ćwiczenie, naukę rozpoczynamy w stępie. Jedziemy po kole 20 metrowym i wplatamy w czterech, równo od ciebie oddalonych punktach, koła co najmniej 10 metrowe. To bardzo dobre ćwiczenie nie tylko na elastyczność boczną konia, ale również w późniejszym etapie (np. przy pracy w kłusie czy galopie) na zmiany ramy i poprawę zebrania, poprzez pracę w większym wygięciu i mocniejsze zaangażowanie wewnętrznej, zadniej nogi. Powtarzalność schematu koła, z równoczesną zmianą ich wielkość, pomaga skupić konia i pracować w rozluźnieniu. Po opanowaniu ćwiczenia w stępie i kłusie, możemy dołączyć przejścia pomiędzy chodami czy nawet zmiany kierunków pomiędzy małymi kołami wewnątrz dużego.

ćwiczenie 6 – Przyległe koła

            Jest to podobne ćwiczenie do poprzedniego, z tą różnicą, że małe koła znajdują się na zewnątrz dużego i przejście na nie wymaga od konia zmiany wygięcia. Zmiana kierunku, która pojawia się podczas wjazdu na małe koło, może naszego prawopółkulowca trochę zaniepokoić. Zmiana pomocy sygnalizująca zmianę ustawienia jest dodatkową presją, która w przypadku tego konia może objawiać się utratą rozluźnienia. Dlatego łatwe dla innego typu osobowości ćwiczenie, może dla naszego PPI być nie lada wyzwaniem. Nie wolno nam zatem denerwować się w takich sytuacjach, ponaglać konia i siłowo próbować egzekwować wykonanie zadania. Spowoduje to jeszcze większe usztywnienie, wzrost emocji i w końcowym efekcie nawet niekontrolowany wybuch. Jedynie spokój, delikatne pomoce, cierpliwość i wielokrotne powtórzenia dają nam, w przypadku tego konia, szansę na pozytywną współpracę i postępy w treningu. Jeżeli pojawia się napięcie zawsze wracajmy do podstaw!

Podsumowanie

             Tak oto zapoznaliśmy się z ostatnią z czterech typów osobowości koni. Podział, którym się posługujemy jest ogromnym uproszczeniem. W każdym z naszych koni może drzemać kilka osobowości, które zmieniają się w zależności od miejsca, sytuacji, obecności innych koni lub ludzi. Każdy koń jest wielką indywidualnością. Kiedy otworzymy wszystkie nasze zmysły na sygnały, które nam wysyłają, mamy szansę na stworzenie niezapomnianej więzi z każdym koniem. Koniem, który będzie najlepszym nauczycielem i obiektywnym sędzią naszych umiejętności, wiedzy, wyczucia i tego czy pamiętamy, żeby związek z koniem stał zawsze na pierwszym miejscu!

Katarzyna Ściborowska

www.alfahorse.pl