Szkoła Alfa Horse Psychologia & Trening Koni Online
Od relacji do zebrania. Naturalna droga przez klasykę i biomechanikę.

Teraz koń wybiera kierunek
Lidia Krukowska / Program Trenerów AH
Tak – koń wybiera. Może iść, gdzie chce. Dziwne? A może fajne? Taka sytuacja wywołuje u różnych osób różne odczucia – czasem skrajnie różne. To coś, czego raczej nie doświadczyliśmy w większości ośrodków jeździeckich, a przynajmniej w tych, które praktykują „tradycyjną” szkołę jazdy. Nie wiem jak Wy, ale mnie wszędzie wpajano, że koń musi być cały czas pod naszą pełną kontrolą. Jakby tylko czyhał na nasz słabszy moment, żeby zrobić coś „strasznego”…
Możliwe, że właśnie stąd wiele osób ma problem, żeby oddać koniowi jakąkolwiek decyzyjność. Tym bardziej, jeśli wierzą, że do tej pory naprawdę wszystko kontrolowali. Użyłam słowa „wierzą” celowo – bo ja osobiście w pełną kontrolę nie wierzę. Nawet jeśli wydaje nam się, że ją mamy. Prawda jest taka, że przestraszony, sfrustrowany czy zdeterminowany koń najczęściej nie uszanuje żadnych wodzy, nawet tych (albo wręcz szczególnie tych) mocno trzymanych. Jeśli będzie chciał – i tak pójdzie tam, gdzie chce lub w danym momencie uzna za konieczne. Myślę, że nie muszę nikogo do tego przekonywać.
Wodze mają być naszą wskazówką, pomocą – nie narzędziem do bezwzględnego kontrolowania. Z koniem siłowo nigdy nie wygramy. Już na starcie jesteśmy na przegranej pozycji. A przecież tu nie chodzi o żadną walkę. Chodzi o relację, porozumienie i zaufanie. Obustronne! Wsiadamy w bezpiecznym (dla nas i dla konia) miejscu – a przynajmniej tak powinniśmy. Na ogrodzonym placu, na spokojnego konia (to jest zawsze warunek bezwzględny). Od konia oczekujemy zaufania, bo przecież musi nam zaufać, żeby pozwolić na siebie wsiąść. A co z naszym zaufaniem do niego?
Dlaczego, gdy przekazujemy koniowi jego drugi obowiązek – „Nie zmieniaj chodu” – a jednocześnie zostawiamy wybór kierunku, tak często pojawia się w nas niepokój? Czego się spodziewamy? Czego obawiamy? I dlaczego?
Jeśli spojrzymy na to obiektywnie – to co realnie mogłoby się stać w tych warunkach? Bezpieczny znajomy teren, spokojny ufny koń, itd. Raczej nic, a przynajmniej nic, co nie mogłoby się wydarzyć z naszą kontrolą kierunku. Może jedynie moglibyśmy szybciej zareagować na jakieś nagłe przyspieszenie konia, ale tu też mamy taką możliwość – przecież nadal mamy wodze w zasięgu ręki. Odłożone na szyi, ale obecne. Zgięcie boczne, jeśli będzie potrzebne, możemy zrobić w każdej chwili. Koń może jedynie skręcić w dowolną stronę.
My, ludzie, po prostu bardzo lubimy mieć wszystko pod kontrolą. To daje nam poczucie bezpieczeństwa. Do tego dochodzi błędne przekonanie, że koń, gdy tylko poczuje trochę luzu, natychmiast zrobi coś „przeciwko nam”.
W rzeczywistości – jest wręcz przeciwnie!
Oddanie kierunku uczy konia porozumienia z nami i buduje jego pewność siebie. Kiedy tego doświadczymy, zaufamy – koń to odczuje, doceni i będzie się dla nas bardziej starać. Wtedy często trafiamy na tą drugą stronę – czyli do tych, którzy uwielbiają pasażerowanie, cieszą się tym i coraz lepiej czują konia.

Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania strony, w celu analizy ruchu na stronie, zapewniania funkcji społecznościowych oraz korzystania z narzędzi marketingowych. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Więcej informacji w Polityce Prywatności
The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.