Szkoła Alfa Horse Psychologia & Trening Koni Online
Od relacji do zebrania. Naturalna droga przez klasykę i biomechanikę.
Kontroluj konia za pomocą ściany
WYKORZYSTAJ OTOCZENIE W TRENINGU
Spraw, aby Twoja prośba była dla konia prostym wyborem. Wykorzystanie warunków zewnętrznych i różnego rodzaju ograniczeń jest doskonałym pomysłem.
Niektóre konie przechodzą przez nasze pomoce, nie respektują blokad batem lub sprawdzają jak bardzo mogą na niego wpływać. Wykorzystanie ściany pozwala nam ze spokojem wyegzekwować to czego oczekujemy.
Cały film o sposobach na kontrolowanie końskiego przodu znajdziesz w Klubie Alfa Horse
7 powodów pracy z ziemi
Ile razy zastanawialiście się po co pracujecie z ziemi? Bo tak trzeba? Bo takie są programy szkoleniowe w naturalnym treningu koni? A może, ktoś w stajni zapytał Was, po co w ogóle to robicie zamiast po prostu jeździć?! Oto kilka dobrych powodów.
1. Bezpieczna rozmowa i lepsze widoki
Co tu dużo wymyślać. Z ziemi łatwiej się dogadać. Jesteśmy mniej zależni od konia – bo nie siedzimy na jego grzbiecie. Możemy zachować bezpieczną odległość – chociaż konie czasami uparcie pracują nad jej zmniejszeniem. Łatwiej obserwować nastawienie konia, wysyłane przez niego sygnały. I co bardzo ważne odpowiedzieć w bardziej naturalny dla niego sposób. Nie ma się co oszukiwać – siedząc na koniu jesteśmy trudniejsi do zrozumienia. Konie mają naturalną tendencję do oceniania innych osobników stojąc „twarzą w twarz”. Praca z poziomu ziemi jest dla koni najbardziej oczywistą formą komunikacji. Dodatkowo mamy o wiele lepszy widok na fizyczność naszego konia. Łatwiej zauważyć wszelkie nierówności w ruchu, znaczenia, kulawizny i usztywnienia.

Z ziemi możemy przeprowadzić rozgrzewkę przed jazdą i odprężenie po jeździe. Naprawdę warto zejść czasami ze końskiego grzbietu i pozwolić mu odpocząć bez naszego ciężaru po treningu z siodła. Nasze nogi też z radością przejdą się obok konia. Dodatkowo jest to doskonały czas aby poluzować popręg i pozwolić aby siodło lekko masowało koński grzbiet. Podczas jazdy na grzbiecie konia chodzi do ucisków i zaburzeń krążenia. Szybkie odpięcie i zdjęcie siodła powoduje nagły napływ krwi do uciskanych wcześniej naczyń. To z kolei może doprowadzić do mikrowylewów. Na pewno nikt z nas nie chce świadomie szkodzić, więc pamiętajmy o tej złotej zasadzie. A jeżeli dodatkowo po zdjęciu siodła zrobimy koniowi relaksujący masaż – na pewno będzie zachwycony.
2. Nauka nowego elementu bez obciążenia jeźdźcem
Widzieliście kiedyś baletnicę z plecakiem?! Ona jest w dużo lepszej sytuacji niż koń bo nigdy nie musi z tym plecakiem występować na scenie. Koń często musi. Koniowi łatwiej zapoznawać się z nowymi ćwiczeniami bez dodatkowych obciążeń i utrudnień. Naszym obowiązkiem jest tak poprowadzić pracę aby nauka nowego elementu była jak najłatwiejsza. Koń w nowych figurach musi mieć możliwość opanowania najpierw swojego ciała. Dopiero kiedy nauczy się wykonywać dane ruchy sam ze sobą (na nasz konkretny sygnał) powinniśmy przejść do pracy pod jeźdźcem. I tutaj pojawia się bardzo duże ułatwienie. Wystarczy niewielka pomoc osoby z ziemi, która w czasie pierwszych prób będzie naszym wsparciem. Połączenie znanego sygnału z ziemi z nowym sygnałem od jeźdźca jest świetnym sposobem na łatwiejszą naukę.

3. Bezpieczeństwo w czasie … jazdy
A teraz uwaga! Kilka największych bzdur (i nie boję się użyć tego słowa) jakie słyszymy – „Nigdy nie zsiadaj z konia w czasie jazdy. To wstyd. Świadczy o tym, że nie umiesz sobie poradzić. Uczysz konia, że wygrał”. To tylko namiastka tego co można usłyszeć. A ja powiem Wam jedno – Zsiadaj zawsze kiedy poczujesz, że powinieneś to zrobić. Bo za chwilę może być za późno! Są momenty w czasie pracy z siodła, kiedy bezpieczniej jest jednak dokończyć daną rozmowę z ziemi. Ułatwić koniowi dokonanie wyboru, przeprowadzić przez straszne miejsca, pozwolić uspokoić się emocjom. Są też takie, kiedy z ziemi łatwiej nam poprawić respekt na sygnały, skupić konia i dopiero wtedy bezpiecznie wrócić w siodło. Nigdy, przenigdy nie próbujcie udowadniać czegoś innym osobom kosztem bezpieczeństwa i relacji z koniem. Naprawdę nie warto. Bo to nie oni będą potem naprawiać straty i … chodzić w gipsie (oby tylko tyle!)

4. Areszt stajenny (rekonwalescencja / rehabilitacja)
Nikt tego nie lubi – ani konie ani my. Można jednak ten czas twórczo wykorzystać. Jest mnóstwo ćwiczeń, które możemy wykonywać na małej przestrzeni, w stój lub w stępie. Na końcu artykułu znajdziecie przykładową listę zadań, która powstała na naszej grupie FB „Psychologia & Trening Koni”. Możecie ją też pobrać tutaj – POMYSŁY NA ZADANIA W STAJNI
5. Urozmaicenie treningów
Nie samą jazdą żyje człowiek. Nic tak nie zabija radości w związku jak monotonia 😊 Nawet osoby tradycyjnie pracujące wiedzą, że czasami warto zrobić jakąś lonżę. Ale lonża nie wyczerpuję całego wachlarza możliwości. Spacery w teren w ręku, zabawy na wolności, końskie agility, niezobowiązujący czas bycia razem. Mamy tego całkiem sporo i możemy wykorzystać podczas planowania harmonogramu tygodnia. Wiemy, że przeplatają się w nim dni pracy lekkiej i cięższej oraz zwykłe nic nie robienie. A praca z ziemie wcale nie musi być tym lekkim dzień. Gimnastyka ujeżdżeniowa nie jest zarezerwowana tylko dla siodła!. Możemy w ogromnym stopniu poprawić biomechanikę ruchu, rozbudować mięśnie i wzmocnić końskie ciało. Prawidłowa gimnastyka z ziemi jest obowiązkowym elementem treningów. I każdy może się jej nauczyć!

6. Strach / lęk przed jazdą
Temat taboo. Bo przecież nikt z nas się nie boi … oficjalnie. A boimy się wszyscy. Każdy na swój sposób i czego innego. Ale najczęściej boimy się uszkodzenia ciała swego 😊 Strach jest najnormalniejszym uczuciem jakie towarzyszy nam od zawsze. W dużym stopniu dzięki niemu żyjemy. I nie jest żadnym powodem do wstydu! Z własnego doświadczenia wiem, że czym jestem starsza tym ostrożniejsza. Swoje już widziałam, wiem co koń potrafi, jaki jest szybki i jak niewiele człowiek może wtedy zrobić. Mam rodzinę, za którą jestem odpowiedzialna i nie chciałabym osierocić córki. Mam też już swoje lata i moje ciało nie wraca tak szybko do zdrowia jak kiedyś. Teraz po upadku z konia, nie wystarczy wstać, otrzepać się i wsiadać ponownie. Teraz trzeba … wstać! Kiedyś ciało samo automatycznie reagowało na różne „końskie głupoty”. Teraz ta reakcja jest opóźniona i potrafi nie zabrać się tak szybko jak umysł by tego chciał. I pozostaje ból i lęk. Czy mam się tego wstydzić? Na pewno nie. Lęk, tak samo jak strach, jest czymś zupełnie normalnym. Da się z nim żyć ale można nad nim pracować.

Ja widzę to w dwóch prostych sytuacjach. Uciekamy przed psem, który chce nas ugryźć. Wtedy czujemy strach. Sytuacja jest realna, dzieje się tu i teraz! Zagraża nam bez wątpienia. Po tygodniu przechodzimy w tym samym miejscu i obawiamy się ponownego spotkania z psem. Wtedy czujemy lęk. Nie widzimy psa i najprawdopodobniej go tam nie ma ale i tak lęk nas nie opuszcza. I to z takim lękiem najczęściej walczymy w jeździe konnej. Lękiem naszych założeń, wyobraźni i wcześniejszych doświadczeń. Opanować go w taki sposób aby nie blokował działań jest wielką sztuką. Czasami sami tego nie wykonamy. Z pomocą może przyjść nam psycholog lub inny terapeuta. Warto skorzystać z mądrości innych. Wspólne rozwiązywanie problemów jest dużo łatwiejsze.
7. Lubię to!
Tego nie da się ukryć. Ja po prostu uwielbiam pracę z ziemi! I nie jestem w tym osamotniona. Wiele osób czerpie ogromną frajdę z zabaw na linach czy radosnym pląsaniu na wolności. I nie zawsze muszą to być zaawansowane figury pracy nad ziemią. Praca na wolności jest czystym obrazem naszej relacji. Tego co koń naprawdę chce, jakie ma oczekiwania i motywatory do pracy. Czy jest ze mną tylko dlatego, że mam kieszenie pełne jedzenia? Czy może nasza współpraca jest dla niego ciekawa i sprawia mu przyjemność. Tego bym chciała! Co nie znaczy, że mam zawsze puste kieszenie … lepiej dmuchać na zimne.

Pomysły na zadania w boksie / stajni
Pamiętajcie, żeby boks jest ciasnym miejscem i odczulanie na trudniejsze
elementy (np. folie) może być dla konia zbyt trudne – lepiej robić je na korytarzu]
DOŁĄCZ TERAZ DO NASZEGO KLUBU – JUŻ NIEDŁUGO NIE BĘDZIE TO MOŻLIWE –
PO WAKACJACH ZMIANY ZASAD NABORU!
Jak możesz zmieniać odsunięcie zadu
JAK MOŻESZ ZMIENIAĆ KĄT ODSUNIĘCIA ZADU
Wykorzystuj swój wpływ na kąt przesunięcia zadu. Dzięki niemu możesz regulować wkraczanie zadniej nogi pod kłodę, jej zaangażowanie oraz obciążanie.
Pamiętaj o dwóch podstawowych sygnałach:
Cały film „Zad na zewnątrz – Zmiana kąta: Baby” znajdziesz w Klubie Alfa Horse
Co każdy człowiek robić powinien?!
Jak dowiedzieliśmy się w poprzednim artykule, zarówno konie jak i ludzie mają swoje obowiązki podczas treningów. Ostatnio przyjrzeliśmy się z bliska obowiązkom koni. A co z naszymi? Za co my jesteśmy odpowiedzialni? Co się dzieje, kiedy zapominamy o naszych zobowiązaniach?!
1. Pozostań spokojny
Nie ma dla nas ważniejszego obowiązku, niż panowanie nad swoimi emocjami! Pozostanie spokojnym podczas pracy, zachowanie cierpliwości, realnej oceny sytuacji i stabilnej reakcji jest niezbędne, aby nasze zachowanie nie stało się drapieżne. Wiemy bowiem, że konie nie boją się drapieżników. Boją się tylko drapieżnych zachowań. Kiedy podczas pracy poczujemy, że tracimy panowanie nad sobą, najlepiej przerwać trening i odprężyć się. Dużo mniej stracimy w oczach konia, gdy nie dokończymy ćwiczenia. Stracimy wtedy jedynie nieco respektu. Jeżeli jednak utracimy panowanie nad emocjami i zaczniemy zachowywać się agresywnie, stracimy coś dużo cenniejszego! Końskie zaufanie! Odzyskanie respektu zazwyczaj nie zajmuje dużo czasu. Odzyskanie zaufania może potrwać o wiele, wiele dłużej.
2. Myśl jak koń
Umiejętność prawidłowej interpretacji sytuacji zależy od naszej wiedzy o końskim świecie. To my jesteśmy odpowiedzialni za to, aby poznać ich zachowania, reakcje, upodobania, oczekiwania i wszelkie ograniczenia. To my również musimy wykorzystywać zdobytą wiedzę w codziennej pracy i przewidywać nadchodzące sytuacje. Odłożenie na bok swoich drapieżnych zachowań i spojrzenie na świat oczami konia pomoże nam w bezpieczny sposób prowadzić pracę, prawidłowo dobierać ćwiczenia i realnie oceniać możliwość naszego konia.
3. Używaj skupienia uwagi (focus)
Dobry szef wie czego chce. Jest skoncentrowany na swoim celu, obserwując jednocześnie zmieniającą się sytuację zewnętrzną. Rozsądnie ocenia, na ile powinien zmienić swój pierwotny plan, a na ile dostosować się do zaistniałych warunków i okoliczności. Pamiętając o nadrzędnej zasadzie bezpieczeństwa oraz hierarchii wartości koni, możemy decydować, jaki procent naszych założeń doprowadzić do końca.
Nigdy bowiem nie musimy mieć 100 % kontroli. Co więcej, pracując z żywym zwierzęciem, nigdy nie będziemy jej mieli. Powinniśmy jednak starać się pozostać przy swoich postanowieniach na tyle, na ile jesteśmy w stanie je wyegzekwować.
Skupienie na celu może w treningu oznaczać wiele rzeczy: patrzenie w kierunku ruchu, wskazywanie ręką konkretnego punktu, nie zmienianie ustawienia bez względu na to, co robi koń czy pilnowanie stabilnego wskazywania kierunku ruchu naszym pępkiem. Przywódca musi być stabilny. Nie może pozwalać sobie na rozproszenie i zmianę decyzji z powodu niewielkich niedogodności. Bardzo dobrym przykładem będzie chwila przejścia do kłusa.
Wyobraźmy sobie, że jedziemy wzdłuż ściany stępem. Koń utrzymuje dobrą linię prostą. Wszystko jednak zmienia się, gdy przykładamy łydki i rozpoczynamy prośbę o kłus. W tym samym momencie koń zjeżdża ze ściany i rozpoczyna podróż do środka ujeżdżalni. Większość osób natychmiast zapomina o swojej prośbie związanej z kłusem i zajmuje się powrotem na ścianę.
Z końskiego punktu widzenia, jako liderzy, popełniliśmy duży błąd. Pozwoliliśmy bowiem wpłynąć koniowi na naszą decyzję, zapomnieliśmy o naszej prośbie i zajęliśmy się tym, co narzucił nam koń. W tej sytuacji to on stał się istotą decyzyjną i to on zadecydował, czym będziemy się zajmowali. Bardzo często w takiej sytuacji człowiek wielokrotnie próbuje zakłusować, lecz każda jego prośba kończy się spływaniem ze ściany i ponowną dyskusją na temat toru ruchu.
Co więc powinniśmy zrobić?
Kontynuować nasza prośbę o zakłusowanie, nie zważając na to, gdzie przemieszcza się koń! Konsekwencja i egzekwowanie naszego polecenia ma tu ogromne znaczenie. Powrotem na ścianę zajmiemy się dopiero wtedy, gdy koń zacznie już kłusować. Zwróćmy uwagę również na to, że kontrola chodu w obowiązkach konia ma wyższą pozycję, niż kontrola kierunku. Dużo ważniejsze jest bowiem dla nas, nawet pod kątem bezpieczeństwa, aby kontrolować chód, jakim się poruszamy, niż kierunek. Możliwość zatrzymania konia w każdej chwili jest istotniejsza, niż skręcenie.
4. Kontroluj swoje ciało
Świadomość tego, w jaki sposób się poruszamy, gdzie, w jakim położeniu i w jakim stanie napięcia czy rozluźnienia znajdują się poszczególne części naszego ciała, ma bardzo duże znaczenie w prawidłowym przebiegu pracy. Zarówno z ziemi, jak i z siodła musimy stale doskonalić nasze ciało, jego elastyczność, ruchomość i zaangażowanie. Praca nad sobą, swoim dosiadem, wszelkie formy treningów uzupełniających są niezbędne, aby nie przeszkadzać koniom naszymi ograniczeniami fizycznymi. Ten rozwój nigdy się nie skończy, zawsze możemy być lepsi, sprawniejsi, tak samo, jak nasze konie zawsze mogą być lepiej wyszkolone.

DOŁĄCZ DO NAS – KLUB ALFA HORSE

Czy Twój koń chętnie cofa
PŁYNNE COFANIE ZE STĘPA
W zależności od osobowości konia, zrównanie chęci ruchu do przodu z chęcią do zatrzymania, jest jednym z podstawowych elementów treningów.
Są konie, które bardzo chętnie idą przed siebie. Są również takie, które trudno uruchomić a zatrzymują się na samo wypuszczenie powietrza.
Jeżeli będziesz świadomie używać faz, izolować sygnały od siebie a potem łączyć je w płynną całość, Twój koń stanie się lekki i zacznie skupiać się na dosiadzie.
FAZY DO COFANIA ZE STĘPA / Poziom 1
Pamiętaj, że podczas samej nauki wystarczy nam tylko jeden krok do tyłu.
Cały film „Cofanie ze stępa – przejścia dwustopniowe” zobaczysz w Klubie Alfa Horse
Co każdy koń robić powinien?!
Zarówno człowiek, jak i koń mają swoje obowiązki w codziennej pracy, za które ponoszą pełną odpowiedzialność. Konie potrafią doskonale wywiązywać się ze swoich zadań, jeżeli tylko człowiek czytelnie i konsekwentnie będzie tego od nich wymagał.
Zwierzęta uciekające z natury lubią oszczędzać swoją energię, ponieważ chcą być gotowe do biegu w sytuacjach naprawdę koniecznych. „Uwielbiają” również, gdy człowiek pracuje więcej niż one. Ma to swoje korzenie w sposobie ustalania hierarchii, gdzie więcej rusza się osobnik o niższym szczeblu. Z tego względu bardzo często próbują tak poprowadzić ćwiczenia, abyśmy to my robili więcej i bardziej popracowali. Wiedzą o tym doskonale osoby, które miały możliwość jeździć na „leniuszkach”. Nie potrafiły one bowiem poprowadzić treningu zgodnie z osobowością danego konia. Pod koniec takiego treningu koń wygląda najczęściej dość rześko, zaś człowiek opada zupełnie z sił.

Człowiek i koń mają po 4 obowiązki.
Ich kolejność wskazuje również poziom istotności w pracy.
Aby ograniczyć takie sytuacje, musimy pamiętać o obowiązkach, jakie nakłada na nas trening. Za nauczenie konia tego, co należy do jego obowiązków, odpowiada człowiek. To my musimy podczas całego procesu treningu pokazać koniowi, czego chcemy, jakie są nasze zasady i w jaki sposób koń powinien wykonywać konkretne czynności.
Koniu, to są Twoje obowiązki!
W początkowych etapach treningu wiele koni nie potrafi zapanować nad swoimi emocjami, gubi w się w chwilach presji, potrzebuje dużo czasu, aby ponownie się rozluźnić. Jednak w miarę postępów w pracy ich samokontrola stopniowo wzrasta. Zaczynają spokojniej reagować na nowości, szybciej się relaksują, mimo braku pomocy z naszej strony w postaci różnorodnych korekt lub ćwiczeń wyciszających.
Oczywiście na poziomie 1 większość sytuacji kryzysowych musi rozładowywać człowiek, dobierając odpowiednie zadania, przerywając ekscytację i nie pozostawiając konia samego w trudnych chwilach. Później jednak koń wykorzystuje nabyte umiejętności oraz sposoby do samodzielnego uspokojenia i zapanowanie nad emocjami. Dlatego nie musimy w sytuacjach „o nie” reagować od razu. Dajmy koniowi szansę i z naszą pomocą wchodźmy dopiero wtedy, gdy zobaczymy, że koń nie jest w stanie poradzić sobie samodzielnie.

Na wolności konie nie mają żadnego kłopotu z utrzymaniem danego chodu. Kiedy chcą iść stępem, to stępują, a kiedy mają ochotę na galop, to utrzymują go tak długo, jak chcą. Nie jest im potrzebne działanie bata, łydki czy nasze cmokanie. Dlaczego zatem tak często podczas treningu nie potrafią poruszać się bez naszego wsparcia? Bo mają na to nasze pozwolenie. Nawet więcej, sami je tego nauczyliśmy, pracując za nie! Ileż to razy każdy z nas dociskał łydki, aby koń nie zwolnił? Ile razy cmokaliśmy w rytm galopu aby dał z siebie, niemal ostatkiem sił, jeszcze dwie foule?
Zamiast pozwolić koniom ponosić konsekwencje swoich wyborów, przejmujemy za nie ich obowiązki. Staramy się, aby nie popełniły błędu, zamiast skorygować je po tym, jak go popełnią! Jeżeli nasz koń nie utrzymuje kłusa, pozwólmy mu przejść do stępa, po czym po dwóch trzech krokach poprośmy ponownie o kłus. Konie nie lubią być korygowane, za to uwielbiają, gdy staramy się pracować za nie. Gdy sami próbujemy podtrzymać zadany chód, podczas gdy koń zwalnia, to pracujemy za niego. Gdy pozwolimy mu przejść do stępa i dopiero wtedy wyraźniej poprosimy o kłus, to koń poniesie konsekwencje swojego błędu, a my użyjemy naszej energii tylko w chwili korekty.

Nie pracuj za konia!
Nie zapobiegaj błędom, tylko koryguj je, gdy się pojawią!
Samodzielne utrzymanie zadanego kierunku jest kolejnym punktem spornym podczas treningów. Większość koni ma ogromny problem z ruchem po wyznaczonym torze. Skręcając gdzie i kiedy chcą, ścinając narożniki, pływając między śladami. Utrzymanie ich na linii prostej graniczy niemal z cudem. Czy jednak ten sam kłopot mają biegając po padoku? Raczej nie. Mamy świadomość tego, że niektóre kształty mogą być dla koni trudniejsze do wykonania. Najczęściej wynika to z poziomu ich wygimnastykowania. Jednak umiejętność poruszania się wzdłuż ściany posiada każdy koń. Musi jednak mieć na to ochotę i respektować nasze pomoce. Jak również wziąć na siebie odpowiedzialność za utrzymanie zadanego kierunku i nie zmieniać go, dopóki człowiek o to nie poprosi.

Konie potrafią bez problemu ocenić, gdzie i jak stawiają nogi. Opowieści o tym, że niechcący nadepnęły nam na nogę już dawno powinniśmy odłożyć między bajki. Z tego względu to one odpowiedzialne są za pokonanie drąga leżącego na ziemi, za uniesienie nogi podczas wchodzenia na podest czy skoczenie przeszkody, która stoi na linii ruchu. Naszą rolą jest jedynie wskazać linię, po której powinien poruszać się koń. Nie musimy każdego skoku zaznaczać cmoknięciem czy naszym własnym podskokiem. Nie musimy również na dalszych etapach szkolenia nieść konia „w ręku”, kiedy chcemy, aby utrzymał zaangażowanie ciała i wyższą ramę. To koń na poziomie zaawansowanym będzie odpowiedzialny za zachowanie ramy, poszukiwanie kontaktu czy samoniesienie. My natomiast będziemy odpowiedzialni za to, aby go prawidłowo o to poprosić i nie przeszkadzać mu w wykonywaniu poleceń.
– Katarzyna Michałek –

POPRAW KONTROLĘ ŁOPATEK U KONIA – CIASNE PRZESUNIĘCIE PRZODU
Praca w Siodle / Poziom 1 AH
Zadanie rozpoczynamy, jadąc z dala od ścian ujeżdżalni – najlepiej w momencie utrzymywania przez konia ładnej linii prostej. Delikatnie zwalniamy stęp, po czym prosimy konia o ciasne przesunięcie przodu ciała w bok – na jeden krok – i kontynuujemy jazdę na wprost w normalnym już tempie.
Mamy więc trzy główne etapy ćwiczenia:
Przechodzenie między poszczególnymi etapami jest bardzo płynne. Nie ma między nimi przerw.
Pomoce do wykonania ciasnego przesunięcia w lewo:
Dotyk w treningu, rozwoju i kształtowaniu relacji społecznych.
Dziś będzie bardziej „naukowo„. W podcaście „Głaskać czy nie głaskać„ rozmawialiśmy o tym w jakich sytuacjach dotyk i głaskanie działa na naszą korzyść, a w których osiągamy zupełnie co innego niż byśmy chcieli. Jak wiemy wzajemna pielęgnacja w postaci lizania, czochrania i przygryzania sierści odgrywa znaczącą rolę w tworzeniu pozytywnych relacji. Zachowania te wymagają dopuszczenia innych osobników w strefę indywidualną. Są komunikatem świadczącym o sympatii i tolerowaniu bliskości towarzyszy z grupy. Sposób i forma dotyku, siła nacisku stosowana przez zwierzę oraz to, który osobnik proponuje kontakt, w dużym stopniu zależy od pozycji w stadzie i pokrewieństwa. Zwierzęta znajdujące się niżej w hierarchii dużo częściej liżą osobniki będące na wyższym szczeblu. Nasze głaskanie może również pokazać koniowi, że w tej chwili nic od niego nie chcemy, że jesteśmy niegroźni i chcemy tylko spędzić razem czas.

Wśród koni, zabiegi skórne świadczące o sympatii, można zaobserwować głównie między ogierem (lub wałachem) oraz klaczą, matką i źrebięciem. W najrzadziej występujących przypadkach, między dwiema klaczami czy wałachami. Wyjątkiem są sytuacje małych stad, sztucznie utworzonych przez człowieka, kiedy w grupie znajdują się wyłącznie klacze lub wałachy. Zwierzęta nie mają zapewnionej możliwości wyboru osobników innej płci, podczas gdy instynktownie czują potrzebę kształtowania relacji społecznych poprzez dotyk.
Dlaczego właśnie dotykanie?
Wzajemne iskanie przybiera często formę zachowania zrytualizowanego. Wykorzystywane jest przez osobniki niższe w hierarchii do utrzymywania, zacieśniania i nawiązywania poprawnych stosunków z osobnikami o wyższej hierarchii. Rytualizacja nawiązuje do pierwotnej funkcji jaką pełniło iskanie. W procesie ewolucyjnych zmian, nabrało ono znaczenia sygnału socjalnego, powtarzanego w określonych okolicznościach. Idea pielęgnacji oseska przez matkę, dająca poczucie bezpieczeństwa i przyjemności wykorzystywana jest jako zachowanie pokazujące akceptację, podporządkowanie i chęć załagodzenia sytuacji konfliktowych. Zachowanie to wykorzystywane jest wielokrotnie przez osobniki niepewne siebie, w czasie stanu niepokoju lub lęku. Świadczy to o tym, iż potrzeba iskania ma często podłoże bardziej psychiczne niż cielesne.
Dotyk jest pierwotnym środkiem komunikacji pomiędzy nowonarodzonym osobnikiem a środowiskiem zewnętrznym. W procesie ewolucji stanowi najbardziej dominujący i aktywny zmysł w okresie płodowym. Również po urodzeniu jest głównym źródłem informacji o otoczeniu. Powoduje to, iż wczesne doznania dotykowe mają znaczący wpływ na rozwój poznawczy, społeczny i emocjonalny.

Oseski posługując się dotykiem, pocierają i trącają głową sutki matki. Działania te stymulują uwalnianie mleka, zaspokajają emocjonalną potrzebę poczucia bezpieczeństwa i wspierają rozwój umysłowy malca. Dzięki temu, zwierzę już od samego początku uczy się, że dzięki dotykowi ma wpływ na otoczenie. Może je w pewien sposób kontrolować.
W rozwoju każdego osobnika występują okresy krytyczne określające w jakim wieku i jakie umiejętności zwierzę potrafi przyswoić. Późniejsze nadrobienie zaległości odbywa się z większym trudem lub jest wręcz niemożliwe. Wynika to z funkcji ośrodków i struktur mózgowych, które kształtują się i dojrzewają w ściśle określonych momentach rozwoju osobniczego. Dotyk ma ogromny wpływ na rozwój psychiczny i umiejętność tworzenia więzi. Izolacja i brak możliwości wczesnej socjalizacji powoduje utratę zdolności kształtowania prawidłowych relacji społecznych.
Profesor Harlow i jego badania
W czasach poprzedzających badania, które prowadził na młodych małpach prof. Harry F. Harlow, powszechnie uważano, ze uczuciowy stosunek oseska do matki kształtowany jest stopniowo w miarę spędzanego z nią czasu. Nie jest on jednak wrodzony, a jedynie oparty na funkcjonowaniu nagrody w postaci mleka, jakie młody osobnik otrzymuje od matki. W konsekwencji to ona – matka, jest źródłem nagrody i poprzez zaspokojenie podstawowego popędu pokarmowego wzbudza emocje przyjemne, związane również z bliskością. Dzięki tym założeniom uznano, iż jest to główny proces tworzący przywiązanie oseska do matki.
Doświadczenia Harlowa w znacznej mierze zaprzeczyły jednak tym poglądom. Wykazały, że emocje i uczucia towarzyszące matce i jej potomstwu, nie są nabywane, lecz wrodzone. Nagroda w postaci uzyskanego jedzenia nie jest wyznacznikiem uczucia młodego osobnika do matki. Małpki biorące udział w badaniach, odizolowane zupełnie od swoich naturalnych matek, wybierały towarzystwo sztucznej mamki otoczonej futrem. Do mamki metalowej wydającej pokarm podchodziły tylko i wyłącznie w porze karmienia. Dowodziło to, iż to charakter bodźców dotykowych ma główny wpływ na stosunek oseska do matki.

Podczas dodatkowych eksperymentów straszono młode zwierzęta i zaobserwowano, że małpki od razu biegły do pluszowej mamy. Dopiero po bliskim kontakcie z nią uspokajały się i zaczynały oglądać obiekt strachu. Próbowały nawet do niego podchodzić, zachowując jednak kontakt jedną z kończyn z futrem sztucznej matki. Dotyk dawał im poczucie bezpieczeństwa i pewność siebie.

W efekcie tych badań, rozpoczęto na innych uniwersytetach kolejne eksperymenty. Ich wyniki potwierdziły te same efekty izolacji osesków od matek. U młodych zwierząt stwierdzano: zaburzenia psychiczne, zmiany rytmu serca oraz problemy ze snem. Dodatkowo osłabienie systemu odpornościowego, rozdrażnienie, autoagresję oraz trudności w nawiązywaniu relacji społecznych. Zauważono również zwiększoną śmiertelność, a w okresie dojrzałym agresję do innych osobników grupy oraz pogorszenie zachowań rodzicielskich (brak opieki nad potomstwem, częstsze odrzucenia osesków).
Dalsze poszukiwania znaczenia dotyku
Eksperyment przeprowadzony na Uniwersytecie w Wisconcin wykazał priorytetową rolę bodźców dotykowych w procesie prawidłowego rozwoju. Badaniu poddano młode małpki, które oddzielono od matek szklanych ekranem. Pomimo możliwości wzajemnego widzenia się i słyszenia młode małpki okazywały rozdrażnienie, zdenerwowanie, agresję i nie potrafiły nawiązać relacji. Podczas kolejnego badania wykonano w szklanym ekranie otwory umożliwiające małpkom wzajemne dotykanie z matkami. W ich zachowaniu nie stwierdzono żadnych niekorzystnych zmian!
Kolejne eksperymenty wykazywały daleko idące zmiany w morfologii i fizjologii młodych zwierząt, którym uniemożliwiono kontakt dotykowy z matkami. Obserwowano uszkodzenia mózgu, spadek poziomu horm